fbpx
nasz dworek

Kuchnia – ostateczny efekt

kuchnia klasyczna ciemnozielona

Długo zbierałam się do napisania kolejnego posta 🙂 Ciągle coś było jeszcze do zrobienia, a i tak nadal mamy w kuchni pewne prowizorki. Najważniejsze jednak już jest na swoim miejscu, więc mogę podzielić się z Wami efektem (prawie) końcowym 😀

Kuchnia – podłoga z cegły w jodełkę

O podłodze, którą wybraliśmy pisałam już wcześniej we wpisie o podłogach 😉 Wybraliśmy cegłę „krakowska fit” marki Kamstar. Po położeniu trzeba było umyć ją kilka razy, położyć impregnat, wypolerować, położyć przyciemniający wosk (który dał przepiękny efekt!) i… podłoga stała się odporna na wszystko 😀 Oczywiście nasłuchałam się, że będzie strasznie ciężko utrzymać ją w czystości, że wszystko będzie włazić w szczeliny między cegłami. Po dwóch miesiącach użytkowania mogę powiedzieć, że to absolutnie nieprawda i podłoga jest bardzo łatwa w utrzymaniu czystości 🙂

Kuchnia – ciemnozielone meble i ściany!

Jak ma mniej więcej wyglądać nasza kuchnia wiedziałam już od dawna. Byłam baaardzo zauroczona kuchnią, którą widziałam na profilu deVol – tutaj zobaczycie wpis z moim „wstępnym projektem” (i przy okazji podziwiajcie moje umiejętności graficzne :P). Porównując zamysł i efekt końcowy muszę stwierdzić, że niewiele się zmieniło i wykonałam swój plan właściwie w całości 😀 (pomijając kredens, z którego jednak musiałam zrezygnować).

Kolor ścian wybieraliśmy długo. Bardzo bałam się połączenia ciemnych mebli z dość ciemnymi ścianami, a jednocześnie byłam zachwycona jak takie połączenia wyglądają na przeglądanych zdjęciach. No i postanowiłam zaryzykować. Na pierwszy ogień poszło kilka próbek z gotowych farb marketowych, ale żadna z nich nam nie podpasowała. Zaczęliśmy, więc szukać we wzorniku NCS. To naprawdę nie było łatwe!

Kiedy wreszcie wybraliśmy kolor, który wydawał się być OK, po pomalowaniu dwóch ścian stwierdziliśmy, że… jest za ciemny! :0 Cóż było robić, pojechaliśmy do Leroy i wybraliśmy kolor z tej samej karty tylko dwa tony jaśniejszy. Farba to Tiqurilla Omega 5 (matowa), natomiast ostateczny kolor to NCS S 6020-G.

po lewej ściana w za ciemnym kolorze, na wprost trzy kolory farb gotowych.

Oczywiście nadal bałam się co z tego wyjdzie. Jednocześnie wybieraliśmy też kolor mebli, również z gamy NCS, więc wachlarz możliwości mieliśmy ogromny. Cały czas porównywałam odcienie ze zdjęciem wymarzonej kuchni i zawęziliśmy wybór do dwóch kolorów: S7020-B50G i S7020-B30G. Ostatecznie wybraliśmy ten drugi.

Z tych dwóch wybrałam ten bardziej niebieskawy, podobno ten kolor nazywa się petrol 😛 Od tego momentu czekałam już cała w nerwach jak to wszystko wyjdzie. Mało tego! Nawet już po wstawieniu mebli do pomalowanej kuchni nie byłam przekonana czy jest ok, bo rzeczywiście było dosyć ciemno (tym bardziej, że za jedyne oświetlenie mieliśmy jedną żarówkę nad wyspą). Babcia widząc kuchnię na tym etapie powiedziała dzień później, że spać nie mogła i da mi pieniądze na farbę, żebyśmy tylko przemalowali „te czernidło” 😛 Na szczęście po zamontowaniu oświetlenia i wszystkich dodatków zrobiło się przytulnie i klimatycznie!

Blat i płytki

Do wyboru blatu podchodziliśmy głównie od strony praktycznej, a w drugiej kolejności wyglądu. Mąż najpierw chciał blat drewniany, ale ostatecznie sam stwierdził, że za dużo byłoby przy nim roboty i za bardzo musiał by uważać (a do uważnych nie należy :P). Do wyboru zostawał spiek, płyta albo kamień, ale płytę MDF odrzucaliśmy chyba od samego początku, chcieliśmy coś „wiecznego”.

Szukając kamienia na parapety zewnętrzne byliśmy w dość dużej hurtowni w Poznaniu. Tym razem pojechaliśmy do innej – Global Stone, i to było zupeeełnie co innego! Ogromy wybór zarówno kamienia jak i spieków dał nam możliwość dokładnego zorientowania się w cenach. Okazuje się, że spiek był w podobnej cenie co kamień, ale był dostępny tylko w grubości 1cm. Wydawało nam się to zdecydowanie za cienkie na blat do kuchni w tym stylu. Skierowaliśmy się, więc w stronę kamieni naturalnych i z pomocą sprzedawczyni, która fantastycznie nam doradziła, wybraliśmy ostatecznie granit Extreme White, który widzicie na zdjęciu powyżej, grubość 3cm.

Jak ze wszystkim, tak i z płytkami nad blat musiałam się trochę nabiedzić. Przeszukałam mnóstwo najróżniejszych sklepów internetowych w poszukiwaniu idealnej cegiełki – miała być biała, nie za duża i najlepiej trochę nieregularna, jak ręcznie robiona. Udało mi się znaleźć te cuda – Equipe Masia Blanco. Są w każdym calu idealne, dokładnie takie jak chciałam! 😀

Dodatki tworzące klimat

Na cały klimat naszej kuchni składają się drobne elementy, które robią dużą różnicę 🙂

Oświetlenie

Od początku chciałam nad wyspą lampę typu gruszka i takiej też szukałam. Ceny potrafią być zabójcze, ale udało mi się znaleźć w Obi dosłownie przedostatnią sztukę dostępną w całej sieci 😛 Kupiłam ją online za jakieś 300zł i odebrałam w najbliższym sklepie. Nazwa lampy to Makrslojd Granso.

Natomiast złote kinkiety nad blatem to lampy z Westwing, ale bardzo podobne dostępne też w innych sklepach. Wystarczy szukać pod nazwą „złoty kinkiet loftowy”.

Sprzęty i dodatki

Wszystkie sprzęty wolnostojące (czyli obecnie toster i czajnik) są z Tefala, seria loft. Wyglądają na żywo jakby naprawdę były zrobione z porcelany i pięknie pasują nam do całości. Ale wiecie co robi ogromną robotę, a jest malutkie? Porcelanowe włączniki i gniazdka! Można je teraz kupić już nawet w Leroy, ale przy kilku sztukach polecam allegro, wyjdzie korzystniej 🙂

Nie mogłabym wspomnieć jeszcze o przegenialnym zlewie, na który odkładałam sobie na boczku przez jakiś czas, żeby nie odczuć jego ceny 😛 Taki z widocznym frontem znajdziecie też np. w Ikea, ale jest o połowę płytszy i nie wygląda tak fajnie (ale oczywiście jest dobrą alternatywą). Mój to Villeroy&Boch, do kupienia online 🙂 Poniższe zdjęcie to wstępny etap zapełniania kuchni.

Ostatnio udało nam się już pięknie wykończyć toaletę na dole, hol czeka na schody, które będą latem gotowe, a jeszcze przed nimi z gabinetu (czyli naszej tymczasowej sypialni) przeniesiemy się już na górę 🙂 Następnym razem napiszę Wam trochę więcej o toalecie, wyszła pięknie!

Pozdrawiam!

2 komentarze

  • wnętrza filmowe

    Przyznam szczerze, że wyszło bosko, choć z początku obawiałam się, że będzie zbyt zielono 😉 myślę, że to zasługa dwóch różnych odcieni zieleni jakie zastosowałaś. Pomysł na ten sam odcień na frontach mebli i okiennicach jest arcygenialny 😀 a przełamanie całości jasnym blatem, a nie drewnianym (który wcześniej wydawał mi się słuszny) to już kropka nad i 😉 Kuchnia już wygląda wspaniale… ale mnie intryguje co znajduje się po lewej stronie kuchni. Czy tam miała być witryna, z której zrezygnowałaś? Czy tam jest jakieś przejście?

    • SpeckledFawn

      Dzięki 🙂 Stojąc na wprost zlewu, po lewej stronie jest duża zabudowa, wydawało mi się, ze na jakimś zdjęciu ją pokazałam, muszę to poprawić 😜 Tam właśnie miała być spora, zdobiona witryna, ale niestety w takiej sytuacji na ścianie ze zlewem musiałabym mieć lodówkę, mikrofalę i inne sprzęty. Ostatecznie zdecydowałam, ze wolę „czystą” wizualnie ścianę wokół okna ze zlewem a wszystkie sprzęty upchnięty w zabudowę, szkoda witrynki, ale jestem zadowolona 😃

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *