fbpx
bez kategorii

Moja mini biblioteka

Lubicie czytać? I nie mam tu na myśli jakiejś gazety od czasu do czasu, ale prawdziwe książki. Znam może trzy osoby, które rzeczywiście czytają i to całkiem regularnie. Ja osobiście zostałam 'nawrócona’ na czytanie książek w liceum, gdzie większość to lubiła (wcześniej byłam do czytania nastawiona zupełnie negatywnie – lata przymuszania się do przebrnięcia przez lektury szkolne zrobiły swoje). Ciekawe, prawda? Zwykle, żeby się wpasować nastolatki zaczynają palić czy pić, ja zaczęłam czytać 😛 oryginalne to było liceum 😉 I żebyście nie myśleli, że zostałam jakoś brutalnie zmuszona, nie. Po prostu ciągle ktoś mi coś polecał, na przerwach wielu znajomych siedziało i czytało (i to nie tylko podręczniki), więc w końcu dałam się namówić i połknęłam bakcyla, że tak powiem. Od tego momentu czytam jak najczęściej się uda, w te wakacje pochłonęłam już kilkanaście książek (wczoraj np. skończyłam Koontz’a ” Dobry zabójca”) i może zdążę jeszcze jedną zanim trzeba będzie wrócić do pracy. Oczywiście nie każdy musi lubić czytanie, tak jak nie każdy musi lubić sport (wiem coś o tym!), ale radzę każdemu: spróbujcie! Zastanówcie się jakie filmy lubicie i gatunkowo dobierzcie sobie autora, np. jeśli ktoś lubi filmy o Rambo (powstały na podstawie książek), nie powinien raczej brać się za dzieła Jane Austen 😉 
Książki, które ja czytam często pochodzą z biblioteki, szybko bym zbankrutowała kupując tyle książek ile bym chciała, nie mówiąc już o tym, że nie mam aż tyle miejsca na ich trzymanie (chociaż bardzo bym chciała). Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad kupieniem sobie czytnika e-booków. Największą zaletą jest fakt, że coś takiego jest o wieeele lżejsze niż przeciętna książka, a pomieści ich tysiące. Chociaż znowu cena mnie zniechęcała, to jednak stwierdziłam, że się opłaci. W moim wypadku dodatkowym plusem jest, że mogę bez ograniczeń czytać książki anglojęzyczne – tradycyjnych nie mam ani gdzie wypożyczyć, ani za bardzo gdzie kupić. Żeby nie zanudzać, kupiłam czytnik marki Nook – główny amerykański konkurent sławnego Kindle. A, że  mam obsesję na punkcie utrzymywania idealnego stanu wszelkiej elektroniki jaką posiadam, potrzebne mi było etui. Pewnie za jakiś czas kupię sobie jakieś specjalnie dla Nook’a, ale jak na razie zrobiłam własną wersję i jestem z niej zadowolona: 

Wykonanie jest bardzo proste: wzięłam zeszyt z twardą okładką i wycięłam kartki. Później okleiłam wszystko papierem do prezentów, który specjalnie w tym celu kupiłam (spodobała mi się krata w stylu Burberry :P). Użyłam kleju Mod Podge. Następnie na prawej stronie przykleiłam gumkę dosyć długą, żeby bez problemu obejmowała całe etui. Na to na wszelki wypadek przykleiłam wzdłuż brzegu kawałek materiału dla ochrony ekranu. Później osobny kawałek tektury obkleiłam czarnym papierem, a w rogach zamontowałam gumki i całość przykleiłam wewnątrz etui po prawej stronie. Brzmi trochę zawile, ale ze zdjęć da się to wszystko wywnioskować 🙂

A tu mój 'nakrapiany jelonek’ (speckled fawn), chociaż w sumie jelonek to nie jest (?), ale w każdym razie od niego wziął się pomysł na nazwę bloga – zawsze towarzyszy mi przy wykonywaniu projektów bo stoi na biurku 🙂
Pozdrawiam,

8 komentarzy

Skomentuj marrika91 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *