• Pieskie życie

      Kocham psy, serio. Od małego latałam za wszystkim co miało cztery łapy (bo koty też lubię;), a jak nie ja za nimi, to one za mną – często słyszałam, że zwierzęta do mnie lgną. Na swoje szczęście wychowywałam się na wsi gdzie, jak wiadomo, psów jest mnóstwo, więc miałam wiele obiektów do głaskania. Na nieszczęście, zazwyczaj były to psy żyjące w złych warunkach, najczęściej na łańcuchach (ale o tym za chwilę). No i chyba nic w tym dziwnego, że zawsze bardzo chciałam mieć własnego psa. Póki co, mieszkając z rodzicami, którzy dopiero jakieś 10 lat temu przekonali się, że pies lepiej pilnuje jak biega luzem, mam pod swoją opieką…

  • Moje stwory w Photoshopie! :)

      Proszę Państwa, zdarzyło się niemożliwe – nauczyłam się podstaw Photoshopa 😀 Jakiś czas temu trafiłam na TEN fajny post z grafiką psa do pobrania. Zapytałam czy autorka bloga mogłaby zrobić tutorial bo od razu pomyślałam, że chciałabym mieć coś takiego z moimi dwoma potworami :)) Modły moje zostały spełnione i niedługo potem Klaudia opublikowała TEN tutorial, z którego to korzystałam wielokrotnie przy tworzeniu swoich psich grafik :)) Później jeszcze trochę pomęczyłam jak się robi te wygięte napisy i byłam zadowolona z efektu :)) (chociaż nadal nie wykombinowałam jak obrócić ten tekst do pionu 😛 ) Poniżej kilka moich wersji, zapisałam sobie plik dla Froda i dla Leny i teraz…

  • Po co komu pies??

      Patrząc na niektóre psy sąsiadów tak się czasami zastanawiam… po co im ten pies? Jaką ma spełniać rolę? Członek rodziny? – no nie bardzo jeśli na łańcuchu lub sam w kojcu cały dzień. Stróż? – ale jak pies ma pilnować kiedy siedzi zamknięty? Nie pojmuję tego, no po prostu nie łapię i tyle. Mam wrażenie, że ludzie często chcą mieć psa ”bo taki słooodki”, i z dziećmi się będzie bawił (najlepiej jak Lessie), i domu przypilnuje jak trzeba. Ale jakież później następuje zdziwienie kiedy tym słodkim maluchem trzeba się jakoś zająć, już nie mówię o karmieniu, bo to oczywiste, ale o zabawie, poświęcaniu czasu. No jak można mieć psa…

  • Wiosna? No raczej…

    _ Eh, ptaki ćwierkają jak porąbane, koty w okolicy świrują i miauczą mi pod oknem, powietrze ma ten niesamowity zapach, pszczoły uwijają się już przy kwiatach, a tu i ówdzie można natknąć się na naćpane pyłkiem trzmiele 🙂 (zdjęcie powyżej;D) Nom, czyli wiosna, wiosna na całego! I nic mnie nie interesuje, że w weekend ma padać deszcz ze śniegiem, nic a nic – jest wiosna i wszystko co mi do niej nie pasuje wypieram ze świadomości ;)) Przez dom przewija mi się sporo kwiatów maści wszelakiej, żeby jeszcze bardziej poczuć, że wreszcie idą cieplejsze dni 🙂             A na zewnątrz jeszcze weselej! 😀 wszystko tak…

  • Jakieś tam postępy w ogrodzie są…;)

      Większość soboty spędziłam na ogarnianiu od frontu;) czyli koszenie trawy, wyrywanie chwastów i inne „przyjemności”, na szczęście w międzyczasie miałam okazję pochodzić między tymi wszystkimi kwiatkami, popodziwiać, powąchać, dotknąć… :)) Pewnie większość ogrodowych pasjonatów ma podobnie (no mam nadzieję, że to nie tylko ja, bo się jeszcze okaże, że jakaś dziwna jestem:P), ta ogromna radocha kiedy zasiana/zasadzona w zeszłym roku roślinka zaczyna kiełkować, ta duma i satysfakcja kiedy uda się coś absolutnie od zera i tyci ziarenka wyhodować do dorosłej rośliny 😀 tak sobie czasami stoję nad tym moim całym zielskiem jak taka dumna mama ;P Dzisiaj chciałam pokazać Wam te moje zielone potomstwo, że się tak wyrażę ;))…