Lifestyle,  polecam

Czego używam w walce z przebarwieniami i problemową cerą?

Problemy z cerą zaczęły się u mnie już gdzieś w podstawówce. Męczyłam się z silnym trądzikiem długie lata i przeszłam właściwie wszelkie możliwe antybiotyki i maści. Z mizernym skutkiem. 😉 Ratunkiem okazała się dopiero kuracja Acnenormin, na którą zdecydowałam się w wieku 22lat (bo niestety wcale z wiekiem nie przeszło). Po półrocznym leczeniu (które łatwe nie było) wreszcie miałam spokój i zaczęłam ogarniać skórę z tych wszystkich przebarwień.

Obecnie, po 10 latach, moja cera jest raczej mieszana, choć powoli idzie w stronę normalnej i nie przetłuszcza się już bardzo. Niestety od czasu do czasu zdarzają się nadal ‚wysypy’ wyprysków, po których zostaję z nowymi przebarwieniami na kilka miesięcy. To zmusza mnie do testowania kolejnych nowych kosmetyków, które pomogą mi je szybko zlikwidować. 🙂 Jeśli macie podobny problem do ogarnięcia zapraszam do czytania! 🙂

 

Faberlic

To dla mnie marka zupełnie nowa, której dwa produkty mi polecono. Postanowiłam przetestować, bo zawsze mam nadzieję, że znajdę swój Kosmetyk Wszech Czasów! 😉 Kosmetyki, których używam to  maska z węglem i rozjaśniający przebarwienia krem tlenowy.

Maseczka z węglem – do tej pory używałam jednej innej ‚czarnej maseczki’ i ta wypada równie dobrze. Moja cera miewa tendencje do błyszczenia i widocznych porów. Ta maseczka bardzo ładnie oczyszcza newralgiczne strefy (nakładam na policzki, nos i czoło), widocznie ściąga pory i matuje, a efekt utrzymuje się długo. Zdarzyło mi się jednak, że po nałożeniu w okolicy ust przesuszyła i pojawiły się suche skórki – uwaga dla cer normalnych i suchych. Dla cer przetłuszczających się to na pewno dobry produkt, który się sprawdzi 🙂

Krem wybielający – mam wobec niego mieszane odczucia. 😛 Jest to krem, który stosowany dwa razy dziennie ma stopniowo rozjaśniać przebarwienia. Ja nakładam go tylko rano ze względu na to, że wieczorem muszę użyć czegoś nawilżającego, więc możliwe, że przez to działa słabiej. Krem sprawia wrażenie jakby był zmieszany z lekkim fluidem – po nałożeniu delikatnie rozjaśnia i wyrównuje koloryt właśnie na zasadzie lekkiego BB. Pozostawia lekko tępą w dotyku, satynową powłokę, więc dobrze nadaje się pod makijaż. Powinien sprawdzić się do cer mieszanych i w kierunku tłustych (dla suchych może być za ‚suchy’). A działanie?

Używam go od dwóch tygodni razem z mocno działającym kwasem migdałowym (o nim za chwilę), więc ciężko mi powiedzieć jak duży jest udział kremu w rozjaśnianiu. Powiedziałabym, że delikatnie wspomaga, ale sam raczej cudów nie zdziała. Co ciekawe podkrada mi go mąż, który pała niezrozumiałą nienawiścią do swoich piegów. 😛 Potwierdza, że krem po nałożeniu lekko wyrównuje koloryt, ale używa go za krótko, żeby powiedzieć coś więcej.

Norel

Kilka lat temu przypadkowo trafiłam na recenzję toniku z kwasem migdałowym Norel. Kupiłam, zużyłam całe opakowanie i byłam zachwycona 🙂 Później przyszło lato, więc nie zaopatrzyłam się już w następne opakowanie. Przypomniałam sobie o nim półtora miesiąca temu kiedy to miałam na twarzy w okolicach ust i brody lekki armagedon. Obecnie sytuacja jest już opanowana, ale przebarwienia ciągle jeszcze są widoczne.

Tonik nakładam wieczorem na dobrze oczyszczoną skórę – nic nie piecze, nie podrażnia. Regularnie stosowany delikatnie złuszcza i rozjaśnia skórę (co dwa/trzy dni używam peelingu), po kilku tygodniach stosowania widzę już bardzo dużą różnicę. Niesamowicie działa też na rozszerzone pory i zaskórniki – u mnie właściwie nie zdarzyło się do tej pory, żeby nos był zupełnie gładki, a ten tonik sprawił, że pozostały już tylko jakieś maleńkie, pojedyncze zaskórniki! Pięknie też uspokoił cerę, wyskakuje mi zdecydowanie mniej niespodzianek. Polecam ten tonik każdemu kto męczy się z przebarwieniami i wypryskami – zdziała cuda 🙂 A! Nie wspomniałam, że z tej serii jest jeszcze krem, który bardzo podkręca działanie toniku. Ostatnim razem zużyłam całą próbkę i byłam bardzo zadowolona.

Jeszcze a propos kwasów w ogóle, na youtubowym kanale Love and great shoes pojawił się filmik o kwasach do cer problemowych. Z polecanych produktów kilka zdecydowanie chciałabym wypróbować, tym bardziej, że nie są drogie! 😀 Polecam obejrzeć, ja dziewczyny oglądam od kilku lat i nigdy nie zawiodłam się na tym co poleciły.

Bielenda

Przypuszczam, że troszkę złapałam się na wizerunek całej nowej linii Botanical – naturalne składniki, eko, roślinne itd. 😉 Po przeczytaniu kilku recenzji skusiłam się na nawilżający krem z granatem i żel myjący do twarzy z konopii i szafranu.

Krem odżywczy z olejkiem z granatu i amarantusem – piękny zapach i świetna konsystencja, która szybko się wchłania i nie zostawia tłustej powłoki. Stosuję na noc i czasami na dzień jeśli czuję, że przydałoby się trochę więcej nawilżenia. Świetnie nadaje się pod makijaż. Póki co, jestem z niego zadowolona chociaż chyba nie zauważyłam jakichś spektakularnych efektów „naturalnych składników”.

Żel do twarzy z olejem z konopii i szafranem – wiele przeczytanych opinii wspominało, że ten żel jest bardzo ostry, piecze, skóra jest zaczerwieniona i w ogóle ciężko go używać. Ponieważ moja cera należy raczej do tych „pancernych” i bardzo ciężko zrobić jej krzywdę kosmetykiem, to nic takiego się u mnie nie dzieje. Żel ma piękny zapach i delikatnie pieni się przy użyciu. Bardzo fajnie oczyszcza i mam wrażenie, że wszelkie krostki są po nim jakby lekko podsuszone. Jeśli macie cerę podobną do mojej to na pewno dobrze się sprawdzi.

Do wszystkich opisanych kosmetyków podaję linki poniżej, żeby nie trzeba było szukać 🙂

krem Botanic formula/ żel do mycia twarzy Botanic formula/ tonik z kwasem migdałowym/ krem z kwasem migdałowym/ Faberlic maseczka i krem rozjaśniający przebarwienia – do zamówienia u konsultantki

 

W dalszych planach chcę wypróbować kilka innych kwasów (z tych z filmiku, o którym wspomniałam) i mocno myślę nad zabiegiem Dermapen, o którym słyszę i czytam wiele dobrego. 🙂 Marzy mi się też krem i ekoampułka od Put&Rub, ale ze względu na ceny raczej będzie to musiało poczekać.

Jestem bardzo ciekawa czy macie jakieś swoje sprawdzone kosmetyki, które możecie mi polecić 🙂

 

Pozdrawiam!

25 komentarzy

  • Izabela

    Ja polecam odłożenie trochę kasy i zrobienie serii zabiegów u dobrej kosmetyczki np. kwasów raz w tygodniu przez miesiąc, bo skóra się odnawia ok.28 dni i do tego używanie w tym samym czasie dobrych kremów np. Guinot. Można też używać raz w tyg. (może być z tej samej firmy) peelingu enzymatycznego i kremów które są o wiele tańsze w internecie oraz można kupić „salon size” :))) Kiedyś w tv w programie p.Bosackiej była mowa żeby do cery problematycznej używać właśnie peelingu enzymatycznego lub baaaardzo drobnego bo inaczej wszystko na buzi jeszcze bardziej się roznosi a wszystkie produkty przeciwtrądzikowe, najlepiej stosować tylko punktowo bo zdrowa część skóry nie zostanie uszkodzona 😉 Ufff….
    Bardzo ciekawa jestem tego produktu: https://www.foreo.com/pl/espada
    Pozdrawiam serdecznie

    • SpeckledFawn

      No właśnie ten Dermapen podobno ma świetne działanie, a nie łuszczy się człowiek aż tak jak po kwasach (ale to wszystko podobno 😛 ). O kremach Guinot nie słyszałam, dzięki za polecenie! 😀
      A co do peelingów, to właśnie od dwóch tygodni używam fantastycznego enzymatycznego z Perfecty (thermo cośtam), no genialny, miodowy! 😀
      A te urządzonko? No jestem zaciekawiona i jednocześnie skonfundowana, że to może działać 😛

      • Izabela

        Niestety ale po kwasach u kosmetyczki trzeba zużyć cały krem pomiędzy zabiegami np. w tydzień jeśli zabiegi są co tydzień i nie ma łuszczenia czy uszkodzenia skóry, ale to spory wydatek :(( tym bardziej że problemy skórne to często anomalie dziedziczne/genetyczne, nawet jeśli nie występują w najbliższej rodzinie.
        Ten peeling z Perfecty na pewno przetestuję ;))

  • Ola

    Przydatny post. Ja też od lat borykam się z niedoskonałościami cery. Mój nos jest wiecznie w czarnych zaskórnikach, a powierzchnia twarzy posiada bardzo dużo krostek, które choć niewidoczne, czynią skórę niegładką. No i te wyskakujące krosty ropne… Przede wszystkim używam kremów marki Iwostin, polecam szczególnie ten łagodzący – kiedy twarz nie wygląda dobrze, a nie ma czasu kłaść maseczek szybko przywraca koloryt. świetnie łagodzi przebarwienia! A ten na noc, choć początkowo sprawia, że twarz czerwienieje, to jest to pierwszy etap nocnej regeneracji, dla mnie rano po użyciu widać różnicę. Nie wiem, czy te kosmetyki ci się przydadzą, każda cera jest indywidualna, poza tym jestem nastolatką. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w walce z niedkonalosciami 😉
    PS czekam na kolejne DIY 🙂

    • SpeckledFawn

      Będąc w Twoim wieku też używałam kosmetyków Iwostin, ale z tego co pamiętam słabo u mnie działały. Właściwie nic nie działało jakoś szczególnie 😛 Dopiero ciężkie działa zrobiły różnicę. 😉 Teraz na szczęście pojawiają się pojedyncze sztuki, jak zaszaleję z byle jakim jedzeniem to mogą pojawić się stadami, ale walczę już głównie z przebarwieniami 🙂
      W przyszłym tygodniu będzie DIY 😀

  • Karolina / Nasze Bąbelkowo

    Bielendę bardzo lubię, o Faberlicu słyszałam dużo dobrego, a tej trzeciej marki nigdy wcześniej nie spotkałam. Ja najczęściej stosuję kwas glikolowy i jakiś peeling enzymatyczny, żeby złuszczyć naskórek i wyrównać koloryt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *