-
Tak po prostu…
Życzę Wszystkim Wesołych Świąt! 🙂 i tradycyjnie smacznego jajka:D
-
Jajka inaczej a do tego żurawie ;)
To chyba już ostatni projekcik do tegorocznej Wielkanocy 🙂 Okleiłam styropianowe jajka nakrapianymi piórkami (chyba perliczki?). Tak sobie teraz myślę, że te jajka fajnie by wyglądały zawieszone na takim zwykłym sznurku jutowym (akurat się skończył:/), tak bardziej naturalnie 🙂 Zrobiłam też białą wersję, ale trochę mniej ciekawie się prezentuje, kropki są mało widoczne. Poza tym usłyszałam: „o włochate jajka” 😛 łoo matko… Jak już jesteśmy w tematyce troszkę ptasiej, to powinny pasować zdjęcia żurawi, które zrobiłam w zeszłym tygodniu ;)) Kiedy plotłam te moje wianki regularnie chodziłam nad nasze lokalne bajorko po odpowiednie gałązki, a że człowiek się tam o zwierzynę…
-
Kolejny Wianek – Baziowy :)
Ten wianek chyba nie wymaga komentarza 🙂 Tak jak poprzednio najpierw uplotłam bazę, później klejem na gorąco poprzyklejałam trzy pęczki bazi – 7,50zł.
-
Wszystkiego po trochu
Jak ja lubię piątki! 😀 do domu wracam wcześnie i mam mnóstwo czasu na robienie czegokolwiek co mi tam do głowy wpadnie 🙂 Jestem właśnie w trakcie robienia drugiego wianka, ale w międzyczasie pokażę Wam co tam jeszcze innego się pojawiło :)) Widoczny na zdjęciach królas to kartka świąteczna zrobiona przeze mnie dla naszego ciężko chorego ucznia. Mam nadzieję, że się ucieszy 🙂 A tutaj prześliczny bukiecik, który udało mi się kupić w Lidlu za 10zł, na żywo wygląda po prostu fantastycznie! 🙂 Wiosennie, że hej! Przy okazji malowania królików w groszki zrobiłam też „czekoladowe” zajączki 🙂 czyli po prostu pomalowane na brązowo…
-
Forsycjowy Wianek
No i wydziergałam sobie wianek 🙂 Koszt? Pewnie coś koło 10zł ;)) Najpierw chciałam kupić „bazę” na wianek, ale później stwierdziłam, że zrobię ją sama. Wybrałam się do pobliskiej dziczy (czyt. zarośnięty stawek 200m od domu) w poszukiwaniu giętkich gałęzi. Dobrze mi się wydaje, że to wierzba? Takie czerwone gałęzie? No w każdym razie, nacięłam tego mnóstwo, żeby starczyło na dwa wianki. Najdłuższą gałąź zwinęłam w koło, związałam drutem i dookoła tego obwijałam krótsze gałęzie. Wyszło mi to: Od dłuższego czasu miałam „ukitrane” (no przezabawne te słowo:P) gdzieś tam na strychu spore zapasy sztucznej forsycji. Końcówkę każdej gałązki mocowałam do wianka, żeby same kwiaty były dość luźne. Później…