-
Coraz bliżej święta :)
Święta coraz bliżej 😀 Prezenty kupione? :)) Nam udało się w jeden dzień kupić wszystko, mówię Wam, to był istny cud, w zasadzie to nawet w jednym sklepie! (TkMaxx, love!) Resztę domówiliśmy jeszcze przez internet i gotowe :)) Cały tydzień wyczekiwałam tego weekendu bo prezenty uwielbiam wybierać 😉 Założyłam mój świąteczny sweterek i heja na zakupy 😀 1.Mój 'zakupowy’ strój. 2.Owocowe crumble w Pizza Hut – niebo w gębie. 3.No kupiłam wreszcie:) To był bardzo miły dzień 🙂 taki bardzo świąteczny 😀 W drodze powrotnej puściłam z telefonu soundtrack z „Listy do M” i przeglądałam mój nowy zakup :)) (a później obowiązkowo Last Christmas!) A to moja…
-
Włoska zupa-krem Al Pomodoro
Mam szczęście, że ten mój wybranek potrafi od czasu do czasu coś ugotować :)) I jak już się za to zabiera, to przygotowuje się dogłębnie, po czym rusza do pracy i… robi niezły bajzel 😉 Ale za to obiad zwykle wychodzi pyszny :)) Pamiętacie jak w poprzednim poście wspominałam o włoskich restauracjach? No, więc mogę oficjalnie stwierdzić, że jestem uzależniona od zupy-krem z pomidorów, zamawiam zawsze i szukam miejsc gdzie ją serwują (póki co najlepszą jadłam w Karpaczu i Koninie). Mój Masterchef postanowił zrobić naszym portfelom przysługę i stwierdził, że zrobi mi taką zupę w domu. Nie muszę chyba mówić, że trochę nie dowierzałam, że wyjdzie aż tak dobrze,…
-
Jesienne klimaty, czyli gdzie byliśmy, co widzieliśmy
Rano wstaję, a tam samochód schowany pod szronem. Czekało mnie pierwsze w tym roku drapanie szyb, później kombinacje z parującą szybą… grrrr…. Najwyraźniej zaczyna się zima, dzisiaj nawet jakiś tam delikatny pruszek padał przez pięć minut, więc chyba rzeczywiście 😛 Trzeba by więc wreszcie ogarnąć te wszystkie zdjęcia z mijającej jesieni, bo w grudniu to ja przecież takiego posta nie opublikuję, prawda?;)) No! Tak więc dzisiaj kilka zdjęć, tak po prostu 🙂 Te wszystkie piękne okoliczności przyrody to słynny park w Rogalinie (więcej tutaj), gdzie możecie zobaczyć Lecha, Czecha i Rusa – ogromne dęby 🙂 W połowie października byliśmy też znowu…
-
Pieskie życie
Kocham psy, serio. Od małego latałam za wszystkim co miało cztery łapy (bo koty też lubię;), a jak nie ja za nimi, to one za mną – często słyszałam, że zwierzęta do mnie lgną. Na swoje szczęście wychowywałam się na wsi gdzie, jak wiadomo, psów jest mnóstwo, więc miałam wiele obiektów do głaskania. Na nieszczęście, zazwyczaj były to psy żyjące w złych warunkach, najczęściej na łańcuchach (ale o tym za chwilę). No i chyba nic w tym dziwnego, że zawsze bardzo chciałam mieć własnego psa. Póki co, mieszkając z rodzicami, którzy dopiero jakieś 10 lat temu przekonali się, że pies lepiej pilnuje jak biega luzem, mam pod swoją opieką…
-
Nowa kuchnia po 20 latach :)
Nie, nie, to nie ja robię sobie nową kuchnię po 20 latach (w każdym razie mam nadzieję, że nikt by tak nie pomyślał z mojego zdjęcia:P), tylko rodzice 🙂 Stara kuchnia była już mocno wysłużona i czas był najwyższy na zmianę. Na początku chodziły mamie po głowie jakieś nowoczesne kuchnie na wysoki pomysł (bo takie mają jej 'psiapsiółki’), ale byłby to raczej kiepski pomysł patrząc na resztę domu – generalnie w zupełnie innym stylu;) Na szczęście, w tej kwestii moja 'delikatna’ perswazja (ok, wcale nie była delikatna:P) wygrała i mama wybrała bardziej klasyczne fronty. Później już tylko bitwa o podłogę (”o nie! za ciemna! nie będzie pasować! trzeba jechać…