-
Domowe pączki i przytulne wieczory
Zeszły tydzień był dość nieprzyjemny pogodowo, deszcz, zimno, wiatr… czyli jesień w tej gorszej odsłonie. Takie warunki zawsze włączają u mnie tryb opatulania się we wszystkie możliwe kocyki, do tego świeczki, picie herbaty i…. pączki! 😀 które jednoznacznie kojarzą mi się z takimi długimi wieczorami – herbatka, pączek i wspólne oglądanie czegoś fajnego ;)) Przepis na takie domowe smakołyki znajdziecie w innym moim poście (tutaj). Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby ciasto zrobione według tych instrukcji nie urosło 🙂 Od kiedy tylko pamiętam robiła je moja babcia. Zawsze odstawiała wyrobione ciasto w wielkiej misie przykryte ręczniczkiem na górę pieca kaflowego do wyrośnięcia, a ja z niecierpliwością tam zaglądałam i…
-
Jak oswoić kota? (a właściwe stadko) – perypetie w ogródku ;)
Każdy kto od czasu do czasu odwiedza mój mały kawałek internetu wie, że mamy psy. Dwa duże stworko-gamonie lubiące NAS i nikogo innego ;)) Kiedyś dawno dawno temu żyjąc z małym rudym kundelkiem mieliśmy kota, czasami nawet dwa. Później jednak nastała era Leny, która jako szczeniak z kotami się nie dogadywała (a właściwie biegała za naszym udając groźnego psa gończego). Mimo separowania obu zwierzaków kot w końcu miał dosyć i wyniósł się do sąsiadów. Od tej pory kotów już u nas nie było. Tym bardziej kiedy pojawił się Frodo, jeszcze większy od Leny i jeszcze bardziej nagannie nastawiony do mruczków wszelakich 😉 Jakież więc było moje zdziwienie kiedy…
-
Moje lato w obiektywie
Tego lata szaleństw z wakacyjnymi wyjazdami raczej nie było 😉 morze, jeziora, fajne miejsca w okolicy, spacery z psami… Ale było fajnie 🙂 naprawdę, naprawdę fajnie ;))) fot. A.W. fot. A.W. fot. A.W. Pozdrawiam 🙂
-
Marzenia (nie) do spełnienia? – nasz własny dworek…
Wiele razy wspominałam już jak bardzo uwielbiam stare, zabytkowe budynki, takie z duszą, takie które dużo już widziały. Pamiętam jak bardzo lubiłam jako dziecko odwiedzać rodzinę, która mieszkała w kilkuset letnim dworku, z 3,5 metrowymi sufitami, ogromnymi drzwiami, które trudno mi było otworzyć, pięknymi kominkami… i dużym ogrodem, w którym rósł ogromny dąb, tak wielki, że do ”dziupli” w jego pniu mogłyśmy wejść we trójkę z kuzynkami 🙂 Z takim dzieciństwem (i ojcem pasjonującym się historią) nic chyba dziwnego, że zawsze też gdzieś tam bardzo bardzo po cichutku marzyłam sobie, jak to cudownie byłoby w takim miejscu mieszkać. Nie mam na myśli ogromnego pałacu czy zamku 😛 marzyłam…
-
Gdańsk i Sopot w dwa dni :)
Tak oto znowu szczęśliwy traf sprawił, że w zasadzie za darmoszkę udało nam się przejechać na dwa dni do Trójmiasta 🙂 ha haaa! ;D W Sopocie byłam rok temu przy okazji wizyty w Malborku i stwierdziłam, że jest raczej przereklamowany – oprócz miejscami ładnej architektury i budynków naprawdę 'na bogato’, nie różnił się właściwie niczym od innych nadmorskich miast. Więc tak jak Sopot dużego wrażenia i tym razem na mnie nie zrobił, tak Gdańsk po prostu powalił na łopatki ;D (zdjęcie autorstwa A.W.) Właściwie to spodziewałam się jakiejś jednej uliczki czy rynku z kilkoma ładnymi kamieniczkami, a tu trach! Jak już weszliśmy w rejony Starego Miasta moim zachwytom nie…