-
I po ptokach? – czyli umilacze :)
Patrzyłam tak sobie wczoraj przez okno, deszcz, deszcz i… deszcz. Smutno, ponuro, absolutnie nie chce się nigdzie wychodzić. Coś Wam to przypomina? Mi niestety jednoznacznie, tak, tak, jesień zbliża się wielkimi krokami 😉 Pewnie zgodzicie się, że na wsi pojawienie się kolejnej pory roku jest o wiele bardziej zauważalne, niż w mieście. Dla mnie koniec lata zawsze kojarzy się ze żniwami, które widzę za oknem, zapachem zboża w powietrzu… Natomiast początek jesieni zawsze zapowiadają kwitnące wrzosy i dojrzewające brzoskwinie, a później to już z górki – złota polska jesień w wykonaniu wszystkiego co liściaste. Niniejszym chciałabym ogłosić, że żniwa skończone, a wrzosy kwitną, czyli chyba już „po ptokach” i…
-
Szop pracz i inne bałwany
No i proszę bardzo, po trzech dniach grzebania „z doskoku” skończyłam mojego szopa pracza, powiedzmy, że nazwiemy ten 'model’ Franklin 😉 A ponieważ jest bardzo elegancki, dostał gustowny szydełkowany szalik, w którym bardzo mu do eee….twarzy? 😛
-
Przerobiłam lampę :P
Hmmm, chyba pilnie potrzebuję jakiegoś zajęcia bo już wymyślam na potęgę 😛 Tym razem doczepiłam się do lampy, która od jakiegoś czasu działała mi trochę na nerwy ;)) A konkretnie to jej brzydki biały środek:
-
Upiorna wiooooooska….. :P
Tytuł tegoż oto posta powinien być czytany przerażającym głosem, więc proszę, spróbujcie jeszcze raz ;)) A teraz do rzeczy, miałam chwilę czasu więc pomyślałam sobie, że zrobię to:
-
Halloweenowe świeczniki i kolejna filmowa rekomendacja :)
Pokażę dzisiaj dosłownie dziesięciominutowe przedsięwzięcie plastyczne 😛 Fajny świecznik jesienno-halloweenowy, jak widać prezentuje się całkiem nastrojowo 🙂 A świecąca dynia to moje małe ustępstwo na rzecz tego święta, no nie potrafiłam się powstrzymać jak tyle tego na półkach stało, i to w różnych wielkościach, kształtach i z różnymi minami ;)) no niestety, jak ktoś kiedyś powiedział mam słabą silną wolę 😛