-
Kamienie pół-szlachetne własnej roboty, czyli jak zrobić mydło!
Do tego projektu zabierałam się od dłuższego czasu 🙂 A właściwie to nie ”zabierałam się”, a ”myślałam, że fajnie by było, ale i tak się nie uda”. Jednak z okazji kilku wolnych dni stwierdziłam, że zbadam temat i może się nawet wyzwania podejmę 😀 Po pierwsze dokładnie przestudiowałam tą instrukcję. Później zaczęłam szukać gdzie w naszym polskim internecie można zamówić zestaw do robienia mydeł. No i znalazłam 🙂 kupiłam dwa kilo bazy mydlanej i barwniki i zaczęłam wielkie kombinacje… ;D Zamiast robić silikonowe formy (do czego musiałabym kupić specjalny silikon) użyłam foremek do babeczek. W każdej przygotowałam sobie małe mydełka w odcieniach fioletu i nie tylko. Po kilku godzinach…
-
Rozgrzewająca zupa dyniowa i zimowy spacer :)
Od wczoraj mam trochę wolnego 😀 korzystam, więc i wypuszczam się na spacerki z aparatem. Dzisiaj wybrałam się obejrzeć staw, który widzę z okna. Saren było mnóstwo, ale wiadomo, że ”ciche chodzenie po śniegu” to raczej rzecz niemożliwa, więc zwiały w krzaczory zanim zdążyłam je dobrze zauważyć 😉 No, to pozostaje podzielić się zimową scenerię – flora bez fauny ;P Po powrocie do domu szybciutko podgrzałam sobie zupę dyniową, którą zrobiłam wczoraj wieczorem. Tak, tak, JA ZROBIŁAM ;P jest aż tak łatwa 🙂 a pyszna do tego stopnia, że mogłabym ją jeść non-stop. Przepis podawałam już wcześniej – tutaj. Tradycyjnie zapraszam jeszcze na…
-
Kamienie z przesłaniem :)
Takie szybkie DIY na pochmurny dzień 😉 Ładne okrągłe kamienie pomalowałam na czarno farbą akrylową. Po wyschnięciu złotą farbą namalowałam na jednym motto na resztę zimy, a na drugim sylwetkę ptaka 🙂 Wyszło całkiem fajnie ;)) przy okazji mam przycisk do papierów 😛 Zapraszam na mojego świeżutkiego Instagrama 🙂 oprócz zapowiedzi postów będzie dużo zdjęć ”zza kulis” ;P Pozdrawiam!
-
Arktyczny lisek
Śniegi powoli topnieją, właściwie to przed domem mamy już raczej lodowisko niż śnieg. Mimo to nadal dochodzą mnie jakieś tam słuchy o ”kolejnym ataku zimy” 😛 no nie wiem, nie wiem, chyba już bym jednak wolała wiosnę 🙂 No w każdym razie, korzystając z ostatnich śnieżnych krajobrazów zrobiłam kilka zdjęć :))) Spójrzcie na jakiego pięknego, śnieżnobiałego, arktycznego lisa natrafiłam, jego najwyraźniej śnieg nie rusza ;)) A! Ważna sprawa 😀 Od teraz znajdziecie mnie też na Instagramie ;))) Będę dodawać tam zdjęcia nie pojawiające się na blogu, więc serdecznie zapraszam do obserwowania 🙂 Link znajdziecie na pasku po prawej stronie (użytkownik @myspeckledfawn) Pozdrawiam! 🙂
-
Noworoczne postanowienie Zająca Zdzisława :P
W poprzednim poście mogliście przeczytać o Panu Myszy, który to wybrał się na zakupy przedświąteczne ;)) Dzisiaj natomiast pod obiektyw wpadł mi (ociupinkę niezdarnie z tymi nartami…) Zając Zdzisław. Okazuje się, że po świątecznym obżarstwie (zdecydowanie za dużo ciasta marchewkowego… a ten krem z buraczków to już w ogóle przesada!) postanowił zgubić wyhodowany właśnie brzuszek. Pani Zającowa poleciła narty, kojarzyło jej się, że gdzieś tam w spiżarni leżały jakieś stare to niech je wreszcie wykorzysta! No to wziął bidulek te narty, znalazł jeszcze szalik pod kolor (bo może akurat spotka tego różowego króliczka z sąsiedztwa, to trzeba jakoś wyglądać 😛 ) i wyszedł z pewną…