DIY i Rękodzieło,  filc,  Lifestyle,  zwiedzamy

Filcowanie w Katowicach i pałac w Pszczynie

 

Na pewno pamiętacie filcowego, śpiącego króliczka, którego zrobiłam jakiś czas temu 🙂 Dzięki niemu odezwała się do mnie Agnieszka z Katowic, która prowadzi tam fajny bufet na ASP. Zaprosiła mnie do poprowadzenia warsztatów filcowania 🙂 Najpierw bardzo się ucieszyłam, bo byłoby to na pewno super doświadczenie, ale po sprawdzeniu ile mam kilometrów do przejechania (i obliczeniu kosztów) entuzjazm trochę opadł. Ostatecznie udało się jednak tak zakombinować, że dojazd miałam za darmo i hotel w sumie też :))) No to zgarnęłam męża i pojechaliśmy! 🙂
Frekwencja niestety okazała się trochę niższa niż wynikałoby z listy, ale i tak było bardzo miło 🙂 A co najważniejsze, wszystkim króliczki wyszły! 😀 Każdy był inny i niepowtarzalny, bo jakoś to tak z filcowaniem jest, że każdy ma własny styl.
mąż nie zgadł, który z tych króliczków zrobiłam ja 🙂 A Wy jak myślicie? 😀

 

Po trzech godzinach ‚dziubania’ igłą mieliśmy caaaałe popołudnie do wykorzystania – ja koniecznie chciałam zwiedzić jakiś fajny pałacyk w okolicy i na szczęście Agnieszka poleciła nam Pszczynę (jeszcze raz dzięki!:)). Nie myślałam, że to aż tak blisko Katowic – dojechaliśmy w 30min, a miejsce mnie po prostu zachwyciło 🙂
Od zawsze czułam się w takich miejscach jak w domu 😛 Małżonek stwierdził, że on by tam mieszkać nie mógł, ja jak najbardziej ;D Powiedzcie kiedy i już się wprowadzam :)) Co do samej Pszczyny, to pałac był pięknie zadbany, bardzo zdobny i kolorowy, a jednocześnie taki… przytulny! Spójrzcie tylko na te zdjęcie powyżej, ja bym tak mogła mieć w domu, serio 😛 Do tego jeszcze od samego wejścia słychać było piękną grę na fortepianie, myślałam najpierw, że to nagranie puszczane z płyty tak dla nastroju, ale kiedy weszliśmy na piętro trafiliśmy na cudowną salę (bardzo podobną do tej w Książu), w której ktoś grał 🙂
kadr jak z jakiegoś filmu… Pięknie :))

 

 

te wnętrza to dla mnie piękna inspiracja dla sypialni lub salonu 🙂

 

 

 

sypialnia i ukryta za niskimi drzwiami łazienka

 

 

 

 

 

A po tych wszystkich cudownościach byliśmy już tak głodni, że zaczęłam szukać w Tripadvisorze jakiegoś fajnego miejsca i znalazłam… Punkt G 😛 – a jedzenie dają tam genialne ;D
restauracja Punkt G(astronomiczny)
To był bardzo przyjemny weekend 🙂
Na koniec jeszcze tradycyjnie poproszę Was o rekomendacje takich pięknych miejsc – jeśli znacie, zróbcie dobry uczynek i mi o nich napiszcie ;))

Pozdrawiam!:)

 

15 komentarzy

  • Anonimowy

    Cześć, polecam restauracje/hotel w zameczku myśliwskim w Promnicach który też należał do właścicieli zamku w Pszczynie i Książu. Jeśli ponownie kiedyś będziesz w Pszczyńskim parku to proszę zobaczyć wieżę Eiskeller zwana "Lodownią" z której jest piękny widok na zamek.
    Pozdrawiam, rodowita pszczynianka Izabela

    • speckledfawn

      Szkoda, że wcześniej nie wiedziałam o tej wieży, chętnie byśmy ją obejrzeli 🙂 Normalnie do Pszczyny mamy jakieś 500km, ale mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja – piękne miejsce 🙂 Promnice na pewno obejrzymy 😀 Pozdrawiam serdecznie!:)

    • Anonimowy

      Za tą wieżą i parkiem dosłownie parę kroków dalej, znajduje się dwór "Ludwikówka" warto zobaczyć choćby z zewnątrz bo nie ma możliwości zwiedzania, jest to własność prywatna zamieszkana. Polecam też w skansen w pszczyńskim parku i w okolicy Książęcą Bażantarnię w Porębie. Tyle pięknych miejsc w jednej okolicy :)) Izabela

    • Anonimowy

      a i pałac Kotulińskich w niedalekich Czechowicach też wart obejrzenia tylko na razie wystawiony na sprzedaż, ciekawa jestem jak potoczą się jego dalsze losy… takich perełek na śląsku jest całkiem sporo 🙂 Izabela

    • speckledfawn

      o matulu 😀 przed chwilą obejrzałam sobie tą książkę w internecie i po prostu nie wiem jak mogłam na nią wcześniej nigdzie nie trafić, genialna! I jeszcze ta mapa – tylko brać i zwiedzać wszystko co w okolicy 😀 Dziękuję za rekomendację!:)))

    • speckledfawn

      już myślałam, żeby coś skrobnąć na ten temat – dostaję ostatnio często pytania o ten nasz dworek 🙂 Obecnie, po wielu przemyśleniach, obliczeniach i zasięganiu porad, nasz plan wygląda tak, że w weekend majowy robimy ogrodzenie (takie już porządne, ze starej cegły:)) i obsadzamy staw, później szybciutko odkładamy ile damy radę i w przyszłym roku na wiosnę zaczynamy budowę już na całego i do końca 🙂 Więc nadzieję mamy taką, że za jakieś dwa lata dworek będzie stał 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *