fbpx
DIY i Rękodzieło,  filc

Sowa, czyli o tym jak przeszłam samą siebie

 

No dobrze, to co Wam dzisiaj pokarzę to chyba moja „Kaplica Sykstyńska” ;P
Podobał Wam się mój miś Stefan, podobał się szop pracz i jeleń, a nawet mój lwio-lis ;)) Ale oto niniejszym stwierdzam, że tamte stworki to tzw. mały pikuś przy mojej sowie 😀 Nie wiem co się stało, może doznałam prawdziwego natchnienia albo inne czary mary, ale nie miałam przy jej robieniu ani jednego problemu, żadnego fragmentu, który robiłabym dwa razy. Zrobiłam ją w tym samym czasie co lisa, a efekt jest na troszkę innym poziomie 😛
Od razu uprzedzę, że zdjęć jest od groma bo po prostu nie mogłam się zdecydować ;)))

 

Sowa jest duża, ma jakieś 23cm. Dziób i pazury zrobiłam z modeliny, reszta to wełna czesankowa :)) Muszę stwierdzić, że tak jak przy robieniu reszty czasami miałam dosyć, tak tutaj cały proces był samą przyjemnością 😉 Wychodzi na to, że im większy stworek, tym łatwiej – o wiele lepiej idzie „dzierganie” szczegółów i detali.

 

 

Jest przeurocza, prawda? 🙂 Każdy kto ją zobaczy, bierze ją na ręce i głaska 😛 (łącznie ze mną;)
Nie wiem „o co kaman” ;))

 

 

 

Na dwóch poniższych zdjęciach wygląda jakby się wygrzewała w słońcu z zamkniętymi oczami 😉

 

 

 

Nóżki zrobiłam z drutów, na które przykleiłam modelinowe pazury.

 

I co? 😀 Jak myślicie? :)) I najważniejsze pytanie: Jak ją nazwać????

Pozdrawiam cieplutko ;))

Post bierze udział w:

http://shabbyartboutique.com/2014/01/shabbilicious-friday-link-party-34.html
http://thediydreamer.com/from-dream-to-reality/102-add-your-projects/

35 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *