fbpx
Lifestyle,  Z życia wzięte

I po zimie 2017 – mój subiektywny ‚album’

 

Będę teraz optymistką i stwierdzę, że zima się kończy 😉 Niby jakieś tam mrozy przez kilka dni mają jeszcze trzymać, ale to już na pewno końcóweczka! 😛 Z tej oto okazji, jak co roku z resztą, przygotowałam post ‚ku pamięci’ 🙂 – taki zbiór wybranych zdjęć z tej zimy. Muszę przyznać, że bardzo lubię robić sobie takie wirtualne ‚albumy’, chętnie później do nich wracam i wspominam 🙂

 

W okolicy świąt kręcąc się po Pepco wpadło mi w ręce poroże renifera 😛 I tak sobie pomyślałam, że wezmę dla poprawy humoru 😉 Niestety ucierpiał na tym Frodo, bo niedługo później wpadłam na pomysł, że bidulkowi te rogi założę i zrobimy fajną pocztówkę z życzeniami ;D Właściwie to się nawet zdziwiłam, że nie protestował jakoś bardzo zacięcie 🙂 Efekt końcowy do dzisiaj bawi nas wszystkich niezmiernie 😉

 

 

„A idź ty babo przebrzydła!”

 

Czasami prostota jest najlepszym rozwiązaniem
Przed świętami byliśmy na jarmarku w Pradze i Dreźnie 🙂 To już kolejny rok kiedy wybraliśmy się na taki jarmark i mam nadzieję, że to będzie nasza nowa tradycja :))

 

Jarmark świąteczny - Drezno i Praga

 

jeden z moich ulubionych prezentów świątecznych w tym roku – książka o angielskich wnętrzach (Ben Pentreath)

 

 

 

w takich pięknych okolicznościach przyrody mieszkamy 🙂

 

W zimie udało mi się wreszcie ogarnąć wszystkie nasze 350 zdjęć ze ślubu i sesji plenerowej 🙂 Mamy teraz taki prawdziwy album z pergaminem między stronami i wklejanymi zdjęciami, ale zrobienie tego wszystkiego trochę trwało 🙂

 

 

 

mój ukochany odlew bukietu, który mogliście zobaczyć na sesji 🙂

 

Coraz dosadniej dają mi się we znaki moje książki. Uwielbiam tę moją kolekcję, ale już dawno minęliśmy punkt, w którym mogliśmy powiedzieć ‚skończyło nam się miejsce’, teraz każdą kolejną upychamy gdzie się da, a nasz przyszły dom będzie chyba służyć głównie jako biblioteka 😉

 

kolekcja książek o wnętrzach klasycznych/dworkowych
Jak na duże dziecko przystało, po prostu musiałam kupić te niewiarygodne wydanie Harry’ego Potter’a 😀 Ilustracje robią ogromne wrażenie, całość wygląda jak prawdziwa baśń 🙂 Już nie mogę się doczekać, aż zacznę je czytać :))
I naprawdę nic nie poradzę, że w promocji była akurat książka ”O roślinach”, którą obczajałam pożądliwie od jakiegoś czasu…
A jeszcze jako dowód na moje wcześniejsze słowa o braku miejsca – te książki cały czas leżą jeszcze na tym stoliku – już nawet na upychanie nie mam pomysłu 😛

 

 

 

Trafiłam jakiś czas temu na cudowną ideę. Mianowicie, jest sobie amerykańska strona, na której możecie zamówić taki plakat jak na dole – to mapa nocnego nieba. Ale nie taka zwykła, astronomiczna… Ta mapa pokazuje jak wyglądało niebo nad podanym przez Ciebie miejscem o podanej przez Ciebie dacie i godzinie! 😀 Możecie, więc np. mieć plakat z układem gwiazd w noc waszego ślubu, narodzin, pierwszego spotkania… cokolwiek co jest dla Was ważne :)) Cena na złote to niestety jakieś 150zł, ale kiedyś (jak już będę miała więcej ścian do dyspozycji) chciałabym ten plakat mieć. Póki co zadowalam się jednak wielkością pocztówkową 😉

 

 

Widzieliście pewnie moje quillingowe próby tutaj na blogu 🙂 Pierwsze kroki w tej technice pokazał mi przyjaciel, który tworzy takie właśnie cudeńka 🙂 Sprzedaje je za naprawdę małe pieniądze biorąc pod uwagę ogrom pracy jaki w nie wkłada. Jedno jajo oczywiście pojechało z nami do domu 😉 Prawda, że piękne?

 

 

Tej zimy pierwszy raz miałam okazję być na Vege Festiwalu. Mimo, że mięsa nie jem już dosłownie połowę swojego życia, to nigdy na takim wydarzeniu nie byłam. O matko z córką i sąsiadką, jak ja się tam objadłam to nie uwierzycie ;)) Szanowny małżonek z resztą też wcinał, aż mu się uszy trzęsły 😀 Na fb możecie znaleźć sobie kolejne edycje tego festiwalu – ja na pewno jeszcze skorzystam :))

 

1. wege burger/ 2. hot dog z soczewicy z czarną bułką/ 3. najróżniejsze ciasta wegańskie

 

czasami jak jestem grzeczna mąż robi mi niespodziankę 😉 Te czekoladowe naleśniki z dżemem pomarańczowym były obłędne!
pikantne, brokułowe przysmaki to już moje dzieło – dobra przekąska w ciągu dnia 🙂

 

wybuliłam na fryzjera i wreszcie zmieniłam kolor 😉
nasz staw w lodzie to nowy widok 🙂

 

 

Urodziny to fajna rzecz 🙂

 

dedykacja do jednego z zamówionych króliczków

 

Na początku tego roku miałam prawdziwy nawał prawy filcowej 🙂 Zrobiłam wiele króliczków i spore figurki fretki i rudej Norki 🙂 I tutaj bardzo ważna informacja – 24.03 (sobota) pierwszy raz poprowadzę warsztaty! 😀 To znaczy, oczywiście, na co dzień uczę filcowania gimnazjalistów, ale dorosłych… no coś nowego 😉 Warsztaty odbędą się w Katowicach, będziemy robić śpiącego króliczka ze zdjęcia poniżej – jeśli chcielibyście spróbować swoich sił to zapraszam serdecznie! 🙂 Zapisy prowadzone są tutaj, cena to 60zł – wliczone są w nią wszystkie potrzebne materiały i słodki poczęstunek 🙂

 

I w ten oto sposób kończę zimę 2017;) W tym miejscu mogłyby się jeszcze pojawić przegenialne i naprawdę całkiem ładne zdjęcia z targów ogrodniczych Gardenia z Poznania. Mogłyby gdyby nie to, że w tajemniczych okolicznościach wyparowały mi z pulpitu :/ Tyle je sobie oglądałam, wybierałam, poprawiałam, a kiedy któregoś dnia stwierdziłam, że chciałabym już te zdjęcia wykorzystać… patrzę, a tu nie ma! Najpierw ze spokojem przejrzałam inne foldery bo pomyślałam, że pewnie gdzieś je tam przeniosłam. Po 10minutach szukania już byłam mocno wnerwiona, a skończyło się na tym, że zainstalowałam sobie z cztery różne programy do odzyskiwania danych, które oczywiście nie znalazły nic oprócz jakichś dziwacznych plików systemowych… Eh… Bardzo, więc proszę, wyobraźcie sobie w tym miejscu piękne zdjęcia roślin, cebulek, ogromnych drzew w donicach i tłumów ludzi pomiędzy tym wszystkim 😉

Pozdrawiam serdecznie!:)

 

7 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *