fbpx
DIY i Rękodzieło,  inne DIY

Metamorfoza szafy – DIY farbami kredowymi

Malowanie szafy farbami kredowymi było czymś co od jakiegoś czasu chciałam wypróbować. Ten konkretny mebel kupiliśmy chyba już prawie rok temu, bo jakoś wczesną jesienią. Stała później całą zimę w garażu u mojej babci, ku jej „ogromnej” radości 😛 W te wakacje wreszcie postanowiłam się za nią zabrać i była to przygoda pełna wzlotów i upadków! ;D Zobaczcie jak krok po kroku ją zmieniałam.

Stara szafa – założenia i pierwsze naprawy

Dla przypomnienia jak wyglądała na początku 😉 Taki mały potworek, ale po pierwsze podobała mi się góra, a po drugie nie była droga i pomyślałam, że będzie moim królikiem doświadczalnym. O etapie planowania napisałam cały post, więc tutaj tylko streszczę. Chciałam pomalować ją na kolor, który można chyba nazwać szałwiowym. Na to planowałam namalować gałązki i przykleić dekupażem najróżniejsze ptaki. To miała być ptasia szafa 😉 Miałam w głowie takie obrazy:

komoda malowanie kredowe
zdjęcia z pinterest

Pierwszym etapem było bardzo dokładne wypsikanie szafy preparatem zabijającym drewnojady. Następnie szafa spędziła jakieś trzy tygodnie owinięta czarną folią.

Po rozwinięciu zajęliśmy się wymianą wyłamanej listewki i zdarciem forniru w miejscach gdzie ewidentnie odłaził (jeśli trzymał się dobrze, to nie ruszałam).

Szlifowanie starej szafy

W międzyczasie małżonek bardzo się przydał pomagając mi w szlifowaniu 😉 Okazało się przy okazji, że ta szafa początkowo miała piękny orzechowy kolor, który ktoś później przemalował na ciemny brąz.

Kiedy już była mniej więcej ogarnięta pod tym względem, zaczęłam walczyć z zapachem. A właściwie smrodkiem. Wystarczyło, że była jakiś czas zamknięta i już w środku było czuć stęchlizną. Po przeczytaniu wieeeelu różnych blogów i forów, przystąpiłam do działania. Wypróbowałam po kolei: szorowanie wnętrza gorącą wodą z sodą oczyszczoną, nacieranie połówką cytryny posypaną sodą, szorowanie wodą z mydłem i na koniec jeszcze obsypanie wszystkiego… tak, sodą. 😛 Wyczytałam, że gdyby to nie pomogło, to można w już gotowej szafie zamknąć kilka talerzy z sodą, ziarenkami kawy lub żwirkiem dla kotów. Na razie na szczęście zapaszek nie powrócił.

Szpachlowanie trupa… to znaczy szafy

stara szafa szpachlowanie

Ze szpachlowaniem miałam niezłą przeprawę 😛 Za pierwszym razem szpachla zaschła mi w 5 minut w puszce 😉 Czym to było spowodowane, przeczytacie w podlinkowanym poście. Użyłam szpachli samochodowej, która wydaje się być dużo bardziej wydajna i tańsza przy tak dużych powierzchniach. No i bardzo szybko zasycha 😛

Szpachlę nakładaliśmy dwa razy, szlifując między warstwami. To był moment, w którym już zaczęłam się ekscytować, że niedługo będę mogła pobawić się farbami 😛

Malowanie farbami kredowymi

 

stara szafa gruntowanie przed malowaniem

Na początek pomalowałam całą szafę podkładem Jegera, który miał chronić przed wyłażącymi z drewna plamami. Na to przyszło kilka warstw miętowej farby Jeger, a później zaczęłam kombinować sobie ze złotą patyną. Wszystkie te produkty były dla mnie zupełnie nowe, więc jeśli widzicie jakieś niedociągnięcia (a są) – to właśnie dlatego 😉 Mi one zupełnie nie przeszkadzają, a wręcz myślę, że dodają charakteru.

Dekupaż na starej szafie

Następny był etap ozdabiania szafy 😀 Namalowałam farbami akrylowymi gałązki na wszystkich bokach szafy. No oprócz jednej, którą o dziwo małżonek postanowił pomalować własnoręcznie 😉 A skupiony był przy tym jak nie wiem co 😛 Planowaliśmy na tej jego ”męskiej” stronie przykleić same sowy, ale komuś nie chciało się jechać specjalnie ich wydrukować (nie, nie mam na myśli siebie), więc ostatecznie przykleiłam niewykorzystane ptaki.

Bardzo ważna uwaga – jeśli planujecie coś podobnego, koniecznie pójdźcie po wydruk gdzieś gdzie używają drukarek laserowych. Ja najpierw próbowałam wydrukować ptaki na zwykłej drukarce, ale po dwóch kartkach skończył się tusz. Na całe szczęście, bo kiedy przykleiłam wszystkie ptaki na szafę, to te ze zwykłej drukarki pokryły się plamami. Wygląda na to, że klej do dekupażu rozpuścił tusz :/ Pół biedy, że plamki pojawiły się akurat na skrzydłach, więc nie rzucają się w oczy. Ale co by to było gdyby wszystkie ptaki tak wyglądały?

Wydrukowałam ptaki w kilku wersjach rozmiarowych, żeby móc później dopasować jaka będzie najlepsza. Każdą sztukę bardzo dokładnie wycięłam i po kolei przyklejałam na szafę. 🙂

Później już tylko wymieniłam uchwyty na złote i właściwie gotowe 🙂 Chociaż w sumie nadal nie wiem, które wyglądają lepiej – złote czy takie niby-kamienie, które kupiłam najpierw (poniżej). Dajcie znać jak myślicie.

Wnętrze wykleiliśmy piękną tapetą z Leroy. Co najfajniejsze, mieliśmy ją za darmo – można sobie uciąć kilka metrów z rolki-próbnika. 😀 Na razie nie ma jeszcze półki – ta, która tam była jest w takim stanie, że naprawdę nie chciało mi się już z nią bawić. Kupię nową i pomaluję na ten sam kolor co boki.

A! Muszę jeszcze kupić lakier. Jestem zdecydowana na lakier Flugger (półmat), ale nie było go nigdzie w okolicy i jeśli nie będzie go w Castoramie, to zamówię w internecie. Przyszły też inne nogi na tył szafy – te proste klocki na razie zostały, ale nie bardzo mi się podobają. Udało mi się znaleźć bardzo podobne do tych przednich, więc niedługo wymienimy 🙂

Ponieważ szafa będzie brała udział w konkursie dla renowacyjnych laików, pokusiłam się o zrobienie kilku zdjęć z ”aranżacją”. 😛

Co zrobię z tą szafą? Chcę postawić ją w moim przyszłym pokoiku-pracowni (jak już się wybudujemy :P). Planuję trzymać w niej wszelkie przybory plastyczne, farby, lakiery, modelinę i inne takie. A, że mam odważny plan pomalowania jednej ściany w ptaki, to ptasia szafa będzie świetnie pasować 😀

Uff, to już wszystko! 🙂 Koniecznie dajcie znać co myślicie. Moja babcia, obserwując te nasze manewry, najpierw żartowała, że jak się ochłodzi to będzie czym palić 😛 Później już był moment, że nawet zdziwiona stwierdziła, że ”no może coś z tego będzie”. A kiedy skończyłam, przyznała, że szafa bardzo ładna i nawet chciała ją na tekturze stawiać, żeby czasami chłód od podłogi nie ciągnął 😉 Więc no. To się nazywa sukces 😛

 

Pozdrawiam!

33 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *