fbpx
stara szafa szpachlowanie
DIY i Rękodzieło,  inne DIY

Renowacja starej szafy – szlifowanie i malowanie

Szpachlowanie i malowanie tej starej szafy okazało się trochę trudniejsze niż przewidywałam 😉 Mimo to wydaje mi się, że wybrnęłam całkiem nieźle (jak na razie). Powyższe zdjęcia pokazują jak wyglądała na samym początku. Zobaczcie co z nią zrobiliśmy do tej pory.

Stara szafa – szpachlowanie

stara szafa szpachlowanie

Ze szpachlowaniem szafy miałam mały falstart. Darek stolarz (ten od Doroty ;)) poleca używanie do większych ubytków szpachli samochodowej zamiast takiej typowo do drewna (ale tylko jeśli malujemy później na kryjący kolor!). Kupiłam więc szpachlę z włóknem szklanym, ale nigdzie na opakowaniu nie znalazłam absolutnie żadnej informacji w jakich proporcjach wymieszać szpachlę z dołączonym do niej utwardzaczem. Pomyślałam, więc tak jak pomyślałaby większość – ta ilość utwardzacza odpowiada pewnie tej ilości szpachli. No i wcisnęłam na raz cały utwardzacz do puszki.

Zaczęłam sobie fajnie szpachlowanie od boku szafy. Zdążyłam dojść do połowy (niebieski kolor na boku szafy) zanim… cała zawartość puszki zrobiła się twarda jak kamień! 😛 No. Koniec szpachlowania. Następnego dnia pojechałam do Brico i kupiłam kolejną szpachlę, tym razem uniwersalną. W osobnym pojemniczku (opakowanie po margarynie) mieszałam trochę szpachli z odrobinką utwardzacza. Mieszałam i od razu nakładałam na wybrane miejsca. Samo nakładanie nie było takie łatwe, bo blat był bardzo nierówny i musiałam zniwelować duże różnice (pierwsze i drugie zdjęcie). Pierwsza warstwa to był niezły sajgon 😛 Już myślałam, że może być problem, ale mąż pomógł w szlifowaniu. Później wypełniliśmy pozostałe gdzieniegdzie dziurki w szpachli (zdj.3) i następnego dnia znowu zeszlifowaliśmy (zdj.4,5).

Szlifowanie uznaliśmy za zakończone. Przy tym etapie wymieniliśmy też listewkę w drzwiczkach, która była ułamana i zakryliśmy prawy bok szafy cienką płytą (szafa była zbyt poharatana).

Stara szafa – grunt

stara szafa malowanie

Plan na moją szafę znajdziecie w poście, który podlinkowałam na początku. Ale w skrócie, chciałam najpierw pomalować ją gruntem, żeby na farbie nie pojawiły się plamy (mogą przejść z drewna na wierzch nawet przy farbach kredowych). Do tego celu kupiłam sobie primer Jeger, ale wystarczy też lakier, który w opisie ma inhibitory tanin. To coś co zatrzymuje wszelkie plamy i barwniki przed przechodzeniem przez warstwę farby, tworzą barierę. Okazało się, że mam już taki lakier na stanie – to Vidaron w fioletowej puszce. Po nałożeniu primera miałam zamiar pomalować farbę na taki szałwiowy kolor, ale jedyny, który wydawał się w miarę podobny w sklepie to Mięta Jeger. Na próbniku wyglądała całkiem nieźle. Później chciałam środek wykleić powyższą tapetą (dół i tył szafy), a na froncie namalować ptaki i dodać trochę złotej patyny.

Co mi z tego wyszło? Primer fajnie pokrył mniejsze nierówności pozostałe po szpachlowaniu i ciemny kolor mebla. Niestety po kilku warstwach na drzwiczkach w rogu nadal widziałam żółte zacieki, więc zdecydowała, że dodatkowo nałożę cienką warstwę lakieru Vidaron, żeby te plamy na pewno nie pojawiły się później na farbie.

stara szafa gruntowanie przed malowaniem
1. nogi szafy pokryte zabójcą robali i zawinięte w folię na dwa tyg. / 2 i 3. Primer Jeger, jest bardzo gęsty i zasycha na grubą warstwę. / 4,5,6 pomalowana szafa

 

Malowanie starej szafy

Kolejnym etapem było malowanie farbą kredową. Po otworzeniu puszki wyglądało to w miarę ok, ale po nałożeniu kolor niestety okazał się taką typową miętą. Nie był taki jak wydawał się na próbkach :/  Farba to pierwsze zdjęcie poniżej, najbardziej zbliżony do rzeczywistości to kolor mebla na środkowym zdjęciu, ale malowałam go przy sztucznym świetle – czekam do jutra, żeby zobaczyć jak wygląda za dnia, bo sama już nie wiem.

Na ostatnim zdjęciu poniżej jest złota patyna Liberon. Przepytałam wszystkich, którzy akurat kręcili się w pobliżu co myślą o kolorze tego mebla i stwierdzili, że nie jest zły. Cała szafa wydawała mi się taka jakaś nijaka i płaska. Postanowiłam, więc, że nałożę trochę patyny, żeby zobaczyć czy to jakoś sytuację uratuje czy lepiej kupić inną farbę.

Pomalowałam górę na brzegach i ornament i zostawiłam, żeby sprawdzić w świetle dziennym i świeżym okiem jakie będą moje odczucia 😛 Nie mam zdjęć tego etapu, ale pewnie pojawią się jutro na instagramie Speckled Fawn Home jak już wrócę do pracy nad meblem. Okaże się czy będę szukała nowej farby czy przeżyję z miętą 😛

Trzymajcie kciuki! 😉

Pozdrawiam!

 

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *