-
Sowa, czyli o tym jak przeszłam samą siebie
No dobrze, to co Wam dzisiaj pokarzę to chyba moja „Kaplica Sykstyńska” ;P Podobał Wam się mój miś Stefan, podobał się szop pracz i jeleń, a nawet mój lwio-lis ;)) Ale oto niniejszym stwierdzam, że tamte stworki to tzw. mały pikuś przy mojej sowie 😀 Nie wiem co się stało, może doznałam prawdziwego natchnienia albo inne czary mary, ale nie miałam przy jej robieniu ani jednego problemu, żadnego fragmentu, który robiłabym dwa razy. Zrobiłam ją w tym samym czasie co lisa, a efekt jest na troszkę innym poziomie 😛 Od razu uprzedzę, że zdjęć jest od groma bo po prostu nie mogłam się zdecydować ;))) Sowa jest duża,…
-
Chodzi Lisek…
Chciałam zrobić coś nowego z filcu, znalazłam na youtube świetny tutorial jak zrobić lisa, myślę sobie „spróbuję!” 😉 Pół niedzieli się z tym bawiłam i co? Eeee tam ;/ Efekt mnie absolutnie nie zadowala, pewnie lis wyglądałby lepiej gdybym miała taki rudy kolor wełny, ale niestety nie mam, więc wyszedł mi lis albinos 😉 Z tą mordką też coś nie do końca tak jak powinno być. Eh, no nic. Niedługo trochę wolnego będzie to może spróbuję jeszcze raz 🙂 Bo przecież tak być nie będzie! O! ;P Lis ma w środku druciki, więc można go sobie ustawiać dowolnie. Tak sobie myślę, że jak uczeszę psa to będę…
-
Kolorowy jeż
„Wydziergałam” sobie jeża 😀 Bo szyć też lubię z przytupem ;)) Jeżyk zrobiony z wełny czesankowej tak jak miś Stefan, którego przedstawiać chyba nie trzeba 🙂 Jeż będzie bardzo zapracowany – kupiłam dzisiaj kilka nowych tkanin i w wolnej chwili wysmyczę jakąś nową poduchę, więc będę biedaka kłuła bez litości 😛 Jutro natomiast pojawi się kura z jajem, że tak powiem ;)) Pozdrawiam cieplutko 🙂
-
Biały jeleń: podejście pierwsze
Wracamy do mojego (pożal się Boże;) filcowania. Chciałam zrobić jelenia, większość z Was optowała za brązowym, ja jednak stwierdziłam, że biały będzie na pierwsze podejście najprostszy. No i co? Eeeee tam, tak sobie mi wyszło 😉 o ile ciało to tak w miarę, to z mordki i poroża zadowolona jestem średnio. Na szczęście poroże da się w miarę bezproblemowo wymienić, więc jak będę miała trochę czasu i chęci, żeby jeszcze przy nim grzebać, to przyprawię mu nowe rogi 😛 Wydaje mi się, że pierwowzór był tak na oko dwa razy większy od mojej wersji, więc na pewno łatwiej było wszystkie szczegóły dopracować (w każdym razie ja tak sobie tłumaczę :P)…
-
Stefan the Bear :)
Tak się ostatnio nie odzywałam z prostego powodu 😛 Znowu grzebałam ;)) Kupiłam sobie wełnę czesankową i igły do filcowania i zaczęłam wielkie tworzenie 😉 ehem…. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłam, więc najpierw obejrzałam sobie na youtube kilka instrukcji, poczytałam w necie no i stwierdziłam, że raczej dam radę 😉 Jak to zwykle ze mną bywa, naoglądałam się za dużo pięknych cudeniek zrobionych tą techniką i nie mogłam się oprzeć coraz to nowym wizjom;)) Pierwsze spostrzeżenia są następujące: filcowanie jest jak na razie najbardziej relaksującą techniką jaką wypróbowywałam 😉 Stefana robiłam jakieś trzy dni nie dlatego, że to jakieś strasznie trudne jest, ale dlatego, że po prostu przyjemnie było…