-
Zdjęcie rodzinne Stefana :)
Moje (nie istniejące wtedy jeszcze) umiejętności filcowania zaczęłam nabywać od wykonania Stefana – skromnego, przyjaznego misia w szaliku :)) Było to pewnie ponad rok temu, a proces tworzenia Stefana był niewiarygodnie bolesny (co chwilę kłułam się igłą w ten czy inny palec), po trzech dniach (kiedy palce bolały już konkretnie) miałam takiego oto miśka: Od września, oprócz angielskiego, uczę też zajęć artystycznych. Pomyślałam, że fajnie byłoby gimnazjalistom pokazać Stefana i nauczyć ich jak się filcuje. Na pomysł przystali bardzo chętnie, dyrektor sfinansował zakup igieł, uczniowie wełny czesankowej no i zaczęliśmy :)) Na początek przez 4 lekcje robiliśmy misie, jak widać każdy jest zupełnie inny i w…
-
Gąska Balbinka – filc znowu w akcji :)
Udało się! 😀 Ostatnie dwa tygodnie wkuwałam jak głupia, bynajmniej nie dla przyjemności, a przygotowując się do egzaminu 🙂 Dzisiaj zdałam egzamin na nauczyciela mianowanego w związku z czym wreeeeeszcie mam spokój z wszelkimi testami, studiami, egzaminami i czym tam jeszcze 😉 Zastanawiacie się pewnie co to ma wspólnego z filcową gąską? A no to, że moja opiekun stażu zbiera gąski – gliniane, porcelanowe, na talerzach, ręcznikach… Więc oprócz standardowej kawy i słodkości, w prezencie zrobiłam jeszcze gąskę i mam nadzieję, że się spodoba 🙂 Gąska jest szykownie wystrojona w narzutkę w grochy zapinaną różyczką i czepek z tego samego materiału 🙂 …
-
Duuuuużo wełny!
Ludzie… byle do przyszłego weekendu…serio :/ Otóż w ten weekend wytchnienia od pracy nie będzie – uczelnia wzywa 😉 W ruch pójdą ołówki, węgiel i inne wspaniałości, więc może nawet będę się dobrze bawić :)) I może nawet będę mogła Wam niektóre z moich „prac” pokazać? Jestem bardzo ciekawa co tam się będzie na zajęciach z plastyki działo. W każdym razie po pracowitym weekendzie będę miała przed sobą jeszcze pracowitszy tydzień :/ już się nie mogę doczekać następnego piątku – bo oto wtedy zakończę swoją pracę w technikum, alleluja! Szkoła bardzo fajna, uczniowie też, ale jeśli człowiek nie ma już nawet czasu obiadu normalnie zjeść bo tylko praca,…
-
Sowiarnia się rozrasta – mały puszczyk! :D
Moją poprzednią sówkę Snowhite (tutaj) wszyscy bardzo polubili, no cóż, sympatyczna z niej bestia jest 😉 Stwierdziłam, więc, że założę taką małą własną Sowiarnię 😉 no i w ten oto sposób pojawiła się nowa sówka – młody puszczyk :))) Imienia jeszcze brak, pomysły mile widziane 😉 No, więc szanowny puszczyk jest trochę większy od swojej poprzedniczki, a na pewno bardziej puchaty i pokaźny 😉 Szczególną radochę sprawia mizianie jego kolorowej klaty ;)) Większość zrobiłam z wełny merynosa, drogiej ale niesamowicie milutkiej i gładkiej 🙂 czyli jest co miziać ;P Sówka ma długie skrzydła i ogon, więc najlepiej wygląda kiedy siedzi sobie przycupnięta na jakimś narożniku,…
-
Filcowa rodzinka, czyli Sowa Snowhite powraca! A do tego trochę zakupów :)
Ostatnio z ogromną radością przyjęłam zamówienie na przeuroczą sówkę poprzednim razem ochrzczoną Snowhite :)) (tutaj). Byłam bardzo ciekawa w jakim stopniu drugi członek sowiej rodziny będzie podobny do swojej starszej siostry i mimo, że widać pewne różnice, to wydaje mi się, że jest równie zaspana i urocza ;)) Będę wreszcie musiała zrobić jedną dla siebie, ale wiecie, szewc bez butów chodzi;) W ogóle myślałam sobie, żeby zrobić takie sówki w różnych wariantach, takie słodkie rodzeństwo 🙂 A tutaj te kilka filcowych stworków, które nadal są u mnie (tzn. pomijając sowę, która dzisiaj wyleciała do nowego domu;) Popełniłam ostatnio spore zakupy modelinowe…