-
Mysza robi na drutach :)
Dawno nie było żadnego filcaka – także oto jest! 🙂 Wiecie, zima idzie, coraz chłodniej się robi, to pani Mysza stwierdziła, że dłużej nie ma co czekać i zabrała się do roboty. Zdecydowanie musi wydziergać nowe szaliki i czapeczki dla pana Myszy i mysich wnuków. Na szczęście człowieki wyjechały gdzieś na weekend, więc poszperała trochę w szafie (ich szafie, oczywiście) i znalazła! Z podkradzionych kawałków włóczki z wełnianych swetrów powstaną mysie ubranka na zimę 🙂 Skoro materiał już zdobyty, to siedzi tak teraz ta bidula w fotelu bujanym i dzierga na tych drutach (a oczy już nie te co kiedyś), za towarzysza ma… kota (?) 😛 No bo w…
-
Portret Brytyjczyka
Ostatnio znowu miałam okazję zrobić portret pupila – tym razem dla odmiany kociego 🙂 Oto kot rasy brytyjskiej zrobiony z mięciuteńkiej wełny merynosa hiszpańskiego (i tylko miziać pozostaje:) z ręcznie malowanymi oczami. A tak wygląda pierwowzór: Dostałam tylko te jedno zdjęcie, więc mam nadzieję, że trafiłam z całą resztą i zamawiający będzie zadowolony 🙂 (Edit: podesłałam zdjęcia, spodobał się Kocisław:)) Jakby ktoś miał pomysł z czego oprócz żyłki można robić kocie/psie wąsy to poproszę 😉 Pozdrawiam!:)
-
Portret psa na zamówienie
Dzisiaj nie do końca tematyka świąteczna, chociaż rzeczony pies ma być prezentem 😉 Jakiś czas temu przy okazji posta o sowie wspominałam, że zrobiłam też na zamówienie figurkę-portret psa. Ostatnia taka sytuacja (tutaj) skończyła się zachwytem właścicielki 🙂 podobno mały Puszek jeździ na tablicy rozdzielczej auta z właścicielką dużego Puszka 😛 Imienia tego rudawego stworka niestety nie poznałam, no i szkoda też, że nie mam zdjęcia figurki z oryginałem, ale zdjęcie przesłane przez właścicielkę chyba da jakiś pogląd – jak mi wyszło? Podobno jest w porządku, pani, która psa zamówiła była zadowolona, a nie był łatwo – ile ja się nad tą sierścią i kolorami namęczyłam!…
-
Świąteczne filcowanie dla początkujących – jak zrobić Mikołaja krok po kroku tak, że nawet dziecko da radę!
Filcowaniem zainteresowałam się chyba jakieś dwa lata temu. Moim pierwszym dziełem (albo ofiarą:P) był miś Stefan. Trzy dni go robiłam (teraz w tyle to ja robię taką sowę jak w poprzednim poście), a w środku na wieki wieków zostały trzy igły, które przez ten czas udało mi się na nim złamać 😉 Później już poszło z górki, miś tak mnie wnerwił, że stwierdziłam, że tak łatwo to ja się nie poddam i nauczę się tego głupiego filcowania choćbym miała całe ręce w plastrach mieć!(bo ile razy ukłułam się igłą to już nie wspominam). No i tak już jakoś się stało, że teraz filcowanie to jedno z moich głównych zajęć…
-
Sowa zimowa :)
Pada u Was śnieg?:) U nas delikatnie prószy cały dzień, pierwszy w tym roku, więc od razu czuję, że ”coraz bliżej święta, coraz bliżej święta” 😛 A co za tym idzie kombinuję już w międzyczasie kilka świątecznych tutoriali, kupuję gwiazdki, reniferki i inne takie i wyciągam z szafy wszelkie światełka 😀 Tak! Trzeba się zacząć ogarniać ;)) (Jeśli macie ochotę pooglądać trochę świątecznych pomysłów zajrzyjcie na link party tutaj – mamy już 50 diy z różnych blogów:) W tej przed-świątecznej atmosferze pojawiło się zamówienie na sówkę, która skradła wiele serc w w 2014r 😉 Snowhite! 🙂 Ostatni weekend spędziłam, więc na 'dzierganiu’ zimowej sowy, którą widzicie na zdjęciach 🙂…